Kosmos – my i życie


nasa_1Oglądając wczoraj znakomity film “Contact” w reżyserii Roberta Zemeckis’a naszły mnie ciekawe myśli…

Ludzi od zarania dziejów nurtuje pytanie, kim jesteśmy i jakie jest nasze przeznaczenie. Odpowiedzi na nie szukali wszyscy, od proroków po rzesze naukowców.

Człowiek jak już wiemy jest częścią przyrody, bardzo szczególnym jej elementem, który z racji swojej inteligencji musi uważać bardziej na to co robi by nie zaszkodzić innym lub samemu sobie, musi uważać bardziej niż jakakolwiek istota na tym świecie. Podkreślam na tym.

Człowiek potrafi (nie zawsze ale jednak) poradzić sobie ze wszystkim, z każdym problemem, z każdą napotkaną trudnością – można rzec, że jesteśmy pod tym względem idealni… ale ja nie o nas chciałam napisać.

Coraz bardziej zagłębiając się w wyobraźnię zastanawiam się – czy kiedyś przyjdzie ta chwila, kiedy osiągniemy pewność, że nie jesteśmy w tym ogromnym wszechświecie sami. Czy reszta to tylko gazy i układy? Spójrzcie wysoko w bezchmurną noc, ile jest gwiazd, ile takich układów i galaktyk istnieje. Czy to możliwe, że gdzieś tam daleko właśnie powstaje życie? Czy kiedyś będzie nam dane zobaczyć świat inny niż nasz? Ten ogrom bez przemocy i gwałtu, niesamowite archipelagi gwiazd, piękno i magia zarazem, która nas otacza, wiemy, że gdzieś wysoko ta inność istnieje, drogi mleczne, czarne dziury i dosłownie masa różnych już udowodnionych zjawisk.

Wiem, że myśląc o tym co jest dalej można zwariować, im bardziej posuwasz się w głąb tej myśli tym większe masz zawroty głowy. Zamknij oczy, spróbuj wyobrazić sobie faktyczne to, co możesz dotąd zobaczyć jedynie za pomocą programu graficznego. Widzisz już? Ja tego nie potrafiłabym ogarnąć ot tak. Myślę nawet, że jeśli byłoby mi to dane to właśnie z takim widokiem chciałabym zasnąć na zawsze. Teraz wróć na Ziemię i zobacz jak jesteśmy mali, wszystkie problemy są teraz takie drobne. Nic nie znaczące w porównaniu z Kosmosem i znów czujemy się samotni, wracamy z fantazji do normalnego życia, starając się sprostać dotychczasowym problemom. Nie myśląc o wielkościach, które przed chwilą sobie wyobrażaliśmy. To była tylko chwila słabości, taki odlot daleko stąd by na chwile odpocząć. Czy właśnie ta myśl o ogromie Wszechświata jest receptą na wewnętrzny spokój?Na pewno w jakimś stopniu tak.

A gdyby tak… “znów dotknąć” gwiazd? Za 50 lat polecieć dalej niż na Marsa w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, czy jesteśmy tylko pyłkiem w kieszeni Wielkoluda czy nasze istnienie ma większy sens? I wreszcie – czy kiedyś uda nam się znaleźć inne cywilizacje? A może jesteśmy ostatni a reszta wyginęła?… a może, to w końcu ktoś odnajdzie nas? Fantazja jest rzeczą piękną… i ludzką. Dlatego nie chcę by ktokolwiek zrozumiał mój wywód jako fanatyka UFO, w żadnym wypadku tak nie jest. Chciałabym poznać tylko odpowiedzi na te pytania bo dzisiaj mogę jedynie odpowiedzieć – nie wiem i wrócić znów do przyziemnych spraw.

, ,

  1. Brak komentarzy.
(will not be published)
  1. No trackbacks yet.