Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że sezon kolarski 2009 zaczął się na dobre.
Ci, którzy już poczuli smak wiosennego ścigania zdali sobie z pewnością sprawę z poziomu jaki obecnie prezentują. Niegdyś trener dumy Katalonii, Frank Rijkard mówił: Nikt nie rozlicza Pavarottiego z tego jak śpiewa pod prysznicem… I wydaje się, że miał rację, bo każdy twierdzący, iż w marcu czy kwietniu jest w optymalnej formie jest w błędzie!
Mam za sobą pierwsze ciężkie treningi z grupą ze Rzgowskiej. Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Fakt! „Wiosenny”ból mocno daje się we znaki, szczególnie przy silnym bocznym wietrze. Jeden rant rozrywa grupę. Ci, którzy nie są „objechani” mają już w planach kolejny trening.
W ostatnią niedzielę w grupie gościł Krzysztof Jeżowski. Po Krzyśku przyjechał Jarek Rębiewski (obaj zawodnicy CCC Polsat Polkowice). Szybko okazało się kto jest gwiazdą kolarstwa, a kto o niej pisze.
Jeżowski wygrał kilka tygodni temu zaliczany do kategorii 2.2 UCI wyścig Tour of Taiwan. Jazda u jego boku jest więc ogromnym zaszczytem.
Cała łódzka ekipa z pewnością sezon ma zaplanowany w najdrobniejszych szczegółach. „Łodziaki”, jak zwykło się nazywać w pabianickim peletonie łódzkich kolarzy, mają w swoich szeregach kilku świetnych zawodników, na czele z Darkiem „Leduchem” Leduchowskim – aktualnym mistrzem Polski i Europy w kategorii Masters.
Reszta też na pewno pokaże na co ich stać. Na naszym podwórku chłopaki też nieźle „smarują”, depcząc po piętach mocnym od zawsze łodzianom. Jest kilku chłopaków, którzy już w tym sezonie mogą sporo namieszać.
Jeśli o mnie chodzi to forma jaką obecnie prezentuję nie jest imponująca ale uważam, że znajduję się na odpowiednim etapie przygotowań. Moje przygotowania zweryfikuje dalsza część sezonu. Po cichu myślę o czołówce w Pucharze Rzgowskiej. W planie mam także kryterium w Aleksandrowie Łódzkim, jednak przyszłość tej imprezy nie jest do końca jasna. Czas pokaże…